Witam? Dzień dobry? Relacja z debaty o akademickiej grzeczności językowej

Szanowna Pani Profesor czy Drogi Profesorze? A może po prostu Witam? Jak prawidłowo rozpocząć mail do wykładowcy? W jaki sposób zwracać się w rozmowie bezpośredniej? Odpowiedzi te i inne pytania można było usłyszeć 24 lutego na Wydziale Polonistyki podczas debaty o akademickiej grzeczności językowej, zorganizowanej w ramach obchodów 200. rocznicy Uniwersytetu Warszawskiego.

Już sam początek spotkania wzbudził w zebranych niepokój i zainteresowanie. Zaproszeni goście – Dziekan Wydziału Polonistyki prof. dr hab. Zbigniew Greń, prof. dr hab. Małgorzata Marcjanik, dr hab. Elżbieta Wierzbicka-Piotrowska, prof. dr hab. Andrzej Markowski, Prodziekan ds. dydaktycznych, studenckich i studiów doktoranckich dr Łukasz Książyk i przewodniczący Samorządu Studentów WP Konrad Stańczyk – zostali bowiem powitani przez prowadzących Krzysztofa Lewenstama i Katarzynę Muszyńską w złej kolejności i z pominięciem tytułów. Było to jednak działanie zamierzone, sprawdzające czujność publiczności.

Pierwsza część debaty poświęcona była przedwojennej i powojennej grzeczności językowej. Do Jaśnie Wielmożnego Rektora, Do Jego Magnificencji Rektora czy Mam zaszczyt prosić to tylko niektóre formuły pojawiające się na dawnych podaniach studentów UW. – Tamta epoka, czyli okres międzywojenny, takich form wymagała. Nie tylko do rektora, ale też do innych osób tak adresowano listy. Mam zaszczyt prosić czy Mam honor prosić to narzucone szablony, wnoszące inną niż obecnie treść relacyjną – stwierdza prof. Małgorzata Marcjanik. – Współcześnie Jego Magnificencja Rektor jest nazwaniem rektora za pomocą tej łacińskiej formuły stosowanej w sytuacjach ceremonialnych. Kiedy rozmawiamy z rektorem na ogół nie mówimy Wasza Magnificencjo tylko Panie Rektorze. Chyba że ma miejsce sytuacja ceremonialna, np. inauguracja roku akademickiego. Jaśnie Wielmożny pochodzi ze stylu szlacheckiego, jest formą uniżoną – wyjaśnia. Na podaniach z lat powojennych można zauważyć inne formy adresatywne, np. Do Obywatela Dziekana. Po 1945 roku były to formy zalecane, odnoszące się nie tylko do władz uczelni, lecz także studentów.

Studenckie dokumenty archiwalne to również półoficjalne listy pisane do wykładowców i władz uniwersyteckich, charakteryzujące się rozluźnieniem zasad etykiety językowej i emocjonalnością. Pojawiające się w nich sformułowania typu Kochana Pani Profesorko czy rozpaczliwe prośby o pozytywne rozpatrzenie podania np. Proszę uprzejmie Pana Dyrektora o przyjście mnię z pomocą. Pan jest głową uczelni, Pan decyduje o wszystkim, Pan może załatwić wszystko poruszyły publiczność. Zdaniem prelegentów, prezentowane listy potwierdzają zmianę modelu uczuciowości, co można zauważyć w literaturze. Pojawiające się w nich wyrazy zdrobniałe (np. pisemko) miały przede wszystkim funkcję grzecznościową. Dziś mogłyby być odebrane jako ironiczne. Prof. Elżbieta Wierzbicka-Piotrowska stwierdza, że użyte w dawnych listach zasady perswazji nie różnią się od współczesnych. – Zasady perswazji są te same. Tak przekonuje autorka listu swojego adresata, jak dzisiaj twórcy różnych sloganów reklamowych. Stosuje zasadę sympatii. Stara się komplementować odbiorcę, że jest wspaniały, że jest znany jako dobry. Przy okazji zasada społecznego doboru słuszności: wszyscy twierdzą, że pan jest dobry – komentuje.

Kolejną część debaty rozpoczęły tematyczne scenki. W pierwszej zadaniem Martyny Sabały było przekonanie dziekana dr Łukasza Książyka do udzielenia wstecznego urlopu dziekańskiego. W drugiej Iza Nowicka starała się wyjaśnić pani prof. Elżbiecie Wierzbickiej-Piotrowskiej, że ta na pewno popełniła błąd, sprawdzając egzamin studentki, w trzeciej natomiast Ida Krzemińska-Albrycht dała się poznać jako wykładowca niedbający o grzeczność językową w stosunku do studentów. W zaprezentowanych scenkach dało się odczuć demokratyzację obyczajów (zwracanie się do rozmówcy po imieniu czy podwyższony ton głosu) i ewolucję zachowań językowych. – Myślę, że demokratyzacja to eufemizm. Powinno się to nazywać nieznajomością zasad pisania, rozmawiania z prowadzącym zajęcia – uważa prof. Małgorzata Marcjanik. Prelegenci uważają, że demokratyzacja jest też przejawem dążenia do wspólnotowości, przełamania dystansu z rozmówcą, nawet jeśli jest nim wykładowca. Tego typu zachowania są jednak krytykowane przez przedstawicieli młodszego pokolenia. – Gdy studenci III roku filologii polskiej nie używają form grzecznościowych, to już jest pewna ignorancja, niedbałość, nonszalancja, która coraz częściej chyba pojawia się wśród młodych ludzi. Najważniejszym problemem jest to, że tego się nie uczy w szkole – twierdzi Konrad Stańczyk. Nieznajomość zasad etykiety językowej uwidacznia się na studiach szczególnie w korespondencji mailowej. Choć studenci starają się pisać właściwie, w ich wiadomościach często pojawiają się błędne formuły, np. Witam czy Panie Andrzeju w stosunku do profesora. – Maile są nowym gatunkiem, który łączy cechy rozmowy bezpośredniej, rozmowy telefonicznej, więc początki maila, takie jak Dzień dobry, będą wypierać anachroniczne formy Szanowna Pani, Szanowny Panie – uważa prof. Małgorzata Marcjanik.

Tematyka debaty przyciągnęła ponad 120 słuchaczy, w tym nie tylko studentów, doktorantów i wykładowców z Wydziału Polonistyki, lecz także osoby spoza Uniwersytetu Warszawskiego – pracowników i studentów innych uczelni i jednostek naukowych: Polskiej Akademii Nauk, Politechniki Warszawskiej czy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Organizatorzy mają nadzieję, że spotkanie, które było okazją do refleksji nad niezwykle ważnym elementem komunikacji, jakim jest grzeczność językowa, przyniesie wymierne korzyści. Tych, którzy nie mogli uczestniczyć w spotkaniu, zapraszamy do wysłuchania debaty w formie nagrania audio

.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>